Mimo piętrzących się przeszkód w postaci zajęć na uczelni, postanowiłem na pomarańczowy Kult w Spodku pojechać, choćbym miał potem zaległości tygodniami odrabiać ;)
Jednak całe szczęście udało mi się przekonać kolegów z sekcji, by urwać się z wykładu i obronić wcześniej “laborki”. Wystarczyło się jeszcze urwać z połowy zajęć z programowania DSP i już mogłem jechać :) Niby Kult miał startować o 19-tej, jednak jak to zwykle bywa obsuwa była godzinna, co mnie bardzo ucieszyło, bo o 19 byłem w trakcie zaliczania wycieczki krajoznawczej po Górnym Śląsku ;)
Wyjechałem spod uczelni, wbiłem się na autostradę A4, przejechałem bez problemu przez Sośnicę, by w końcu usłyszeć z Antyradia, że na wysokości Chorzowa zdarzył się wypadek i korek już ma 2km. W tym momencie stało się dla mnie jasne, że każda droga będzie lepsza niż jechać prosto w olbrzymi korek. Tak też zjechałem pierwszym możliwym zjazdem jaki się trafił i dojechałem do Zabrza. Wiedziałem tylko, że gdzieś w te okolice dochodzi Drogowa Trasa Średnicowa, która prowadzi już prosto do katowickiego Spodka – no i nie pomyliłem się – po kilkunastu minutach zaczęło mi świtać że jadę drogą którą znam i po chwili już byłem na upragnionej DTŚ :)
Gdy wpadłem do Spodka, słychać było jeszcze support pod postacią grupy Zacier. Mogłem więc spokojnie skorzystać z szatni, zdzwonić się z kolegą i ogólnie odrobinę ochłonąć :) A Kult? No Kult jak to Kult – rewelacyjny :) Przed rokiem co prawda setlista była lepsza, jednak fakt jest faktem, że koncert był znakomity. Wyszedłem stamtąd cały mokry, dzisiaj mam zakwasy od skakania, więc koncert uznaję za udany :)
Zachęcam do poszukiwań urywków koncertu na YouTube – jest w czym wybierać! Poniżej przykład :)
Dom wschodzącego słońca
Sowieci na zakończenie – no i na “do widzenia” piękna “konwulsja” jak za starych dobrych czasów teledysku do Las Maquinas de la Muerte – po prostu mega wypas :D :D :D
