Google od jakiegoś czasu oferuje odpłatnie swoje usługi dla firm – Gmail, Google Talk, Google Docs itd. Ten sam Google Talk w postaci Talkgadgetu jest sobie na stronie iGoogle i czasami go używam do komunikowania się z siostrą, gdy ona jest w pracy, gdzie nie ma Gadu.
Szczerze mówiąc, nie chciał bym, by mój pracodawca widział taki napis pod moim imieniem w Google Talk:
A ja myślałem, że tylko Microsoft ma genialnych tłumaczy robiąc takie kwiatki jak “należy defragmentować ten woluminu” czy też “sieć web” ;)
Zawsze ucząc się do sesji wpadam na jakiś genialny pomysł ;) Gdyby przeszukać ten blog, pewnie udało by się nawet kilka takich pomysłów wygrzebać ;)
Tym razem trafiło na narzędzie, które nazywa się Remuco i służy do przekształcenia telefonu komórkowego w pilot zdalnego sterowania. Całość składa się z dwóch części: programu działającego na komputerze, który kontroluje odtwarzacz przez interfejs dbus, jednocześnie pełniąc rolę serwera do którego poprzez sieć lokalną (wifi), bądź też bluetooth łączy się druga część programu, czyli klient napisany w Javie i działający na telefonie. W moim wypadku postanowiłem polegać zwykłej sieci bezprzewodowej, jako, że zjada ona znacznie mniej baterii mojego telefonu (a przynajmniej takie mam wrażenie). Całość działa już stabilnie od dwóch godzin, z baterii na telefonie jeszcze nic nie ubyło, więc muszę stwierdzić, że jest dobrze – czysta rewelacja :)
Mimo piętrzących się przeszkód w postaci zajęć na uczelni, postanowiłem na pomarańczowy Kult w Spodku pojechać, choćbym miał potem zaległości tygodniami odrabiać ;)
Jednak całe szczęście udało mi się przekonać kolegów z sekcji, by urwać się z wykładu i obronić wcześniej “laborki”. Wystarczyło się jeszcze urwać z połowy zajęć z programowania DSP i już mogłem jechać :) Niby Kult miał startować o 19-tej, jednak jak to zwykle bywa obsuwa była godzinna, co mnie bardzo ucieszyło, bo o 19 byłem w trakcie zaliczania wycieczki krajoznawczej po Górnym Śląsku ;)
Wyjechałem spod uczelni, wbiłem się na autostradę A4, przejechałem bez problemu przez Sośnicę, by w końcu usłyszeć z Antyradia, że na wysokości Chorzowa zdarzył się wypadek i korek już ma 2km. W tym momencie stało się dla mnie jasne, że każda droga będzie lepsza niż jechać prosto w olbrzymi korek. Tak też zjechałem pierwszym możliwym zjazdem jaki się trafił i dojechałem do Zabrza. Wiedziałem tylko, że gdzieś w te okolice dochodzi Drogowa Trasa Średnicowa, która prowadzi już prosto do katowickiego Spodka – no i nie pomyliłem się – po kilkunastu minutach zaczęło mi świtać że jadę drogą którą znam i po chwili już byłem na upragnionej DTŚ :)
Gdy wpadłem do Spodka, słychać było jeszcze support pod postacią grupy Zacier. Mogłem więc spokojnie skorzystać z szatni, zdzwonić się z kolegą i ogólnie odrobinę ochłonąć :) A Kult? No Kult jak to Kult – rewelacyjny :) Przed rokiem co prawda setlista była lepsza, jednak fakt jest faktem, że koncert był znakomity. Wyszedłem stamtąd cały mokry, dzisiaj mam zakwasy od skakania, więc koncert uznaję za udany :)
Zachęcam do poszukiwań urywków koncertu na YouTube – jest w czym wybierać! Poniżej przykład :)
Dom wschodzącego słońca
Sowieci na zakończenie – no i na “do widzenia” piękna “konwulsja” jak za starych dobrych czasów teledysku do Las Maquinas de la Muerte – po prostu mega wypas :D :D :D
Od prawie dwóch miesięcy obok Gentoo używam Windows 7, tak jak kiedyś używałem Visty. Przez cały ten czas próbowałem się doszukać różnic pomiędzy Vistą a Siódemką… Jak do tej pory oprócz dziwnego paska zadań i jeszcze dziwniejszej rewolucji w menu start i tego, że notorycznie nie mogę znaleźć już zupełnie niczego w panelu sterowania bez używania funkcji szukania, nie zauważyłem absolutnie żadnych różnic. Aż do dziś! :D Jest, jest perełka! :D MS Paint przeszedł rewolucję! Oooo taaaak – to jest powód do upgrade’u! ;D
Nowy Kult, to płyta z kategorii ciężko-wchodzących. Musiał minąć ponad miesiąc, musiałem do tej płyty kilka razy wrócić, by docenić jej wartość.
Nowe tempa – utwór niesamowity, bo o Krzysztofie Banasiku, który odszedł z zespołu wiosną zeszłego roku. Całe rozstanie odbyło się, jak relacjonuje Kazik, w dość niemiłej atmosferze, gdy Banan pod wpływem swojego wybujałego ego wyrzucił menadżera zespołu (Piotra Wieteskę) z miejsca przy oknie w kultowym busie. Nowe tempa to luźne i humorystyczne spojrzenie na całą sytuację – kiedyś niezbyt miłą, a teraz już chyba tylko traktowaną przez zespół jako dobry humor. Zresztą widać to po płycie – jest inna bez Banana, jednak niekoniecznie gorsza. A najbardziej mnie cieszy, że mój ulubiony zespół dzięki temu rozstaniu ma się dobrze a we wszystkich wstąpiła nowa energia.
Karinga – ten kawałek z kolei powala mnie muzycznie na kolana. Zaczyna się głęboką hipnotyzującą perkusją, by po chwili otoczyć słuchacza niesamowitym wejściem gitary i charakterystycznych dla Kultu organów Hamonda. Dalej już typowy Kultowy geniusz – idealne połączenie wokalu Kazika, instrumentów dętych, klawiszy i ciężkich riffów gitarowych… Efekt? – Jeden z najlepszych utworów Kultu!
Polecam pędzić do najbliższego sklepu muzycznego :)
Miłego słuchania!
Za każdym razem gdy przelatuje mi przed oczyma reklama programu “Tomasz Lis na żywo” myślę sobie: What The Fuck?
Jak wielce nadętym bufonem być trzeba i jak wielce przekonanym o swoim dziennikarskim geniuszu, by dać sobie taką nazwę programu? Dlaczego na przykład Bogdan Rymanowski nie zmieni nazwy swojego programu “Kawa Na Ławę” na “Kawa z Bogdanem”? ;) Skoro już wspomniałem Bogdana Rymanowskiego, to jego program oprócz samej nazwy, ma jeszcze jedną niebagatelną zaletę – prowadzący nie jest chodzącą antyreklamą żelu do włosów, czego niestety o Panu Tomaszu Lisie powiedzieć nie można (o ile żelowi do włosów w ogóle antyreklamy trzeba) ;)
Jakiś czas temu zacząłem słuchać Pidżamy Porno i muszę przyznać, że nie miałem pojęcia co traciłem!
Jak na razie wpadło w ucho kilka utworów, których tytułów nie zdążyłem zapamiętać i kilka które już zapamiętałem: Poznańskie dziewczęta, Outsider, Bułgarskie Centrum Hujozy, Wirtualni Chłopcy…
Dzień w którym moja edukacja dobiegnie końca będzie chyba najszczęśliwszym dniem w moim życiu… Wiadomo, człowiek całe życie się edukuje, a tym bardziej inżynier musi być na bieżąco. Ale jednego jestem pewny – takiej formy edukacji mam już dość!
Bo z jednej strony uczelnia jest fajna, można pobawić się laserami, światłowodami, procesorami DSP i setkami innych fajnych rzeczy. Można też urwać się z nudnego wykładu, wyskoczyć na piwo, pozwolić sobie na odrobinę studenckiej olewki :)
Z drugiej strony, gdy patrzę na mój plan na najbliższy semestr, to mnie coś trafia – plan kończy się i zaczyna zajęciami, których nie można sobie odpuścić. Ciekawe czy ludzie którzy układali ten plan, zdają sobie sprawę jak to jest co piątek po całym tygodniu pracy jechać godzinę do Gliwic, siedzieć tam do 21:00, wracać godzinę do domu, wstać o 6 rano w sobotę, jechać godzinę znowu, siedzieć na uczelni przez 13 godzin, po czym znowu jechać do domu. Chyba nigdy nie zdołam pojąć, dlaczego te studia zamiast 4 semestrów nie mogą trwać 5 semestrów i zawierać się w ludzkich godzinach…
Jedna myśl stanowi tylko światełko w tunelu – jestem już za półmetkiem!
Już prawie zapomniałem o tym, że byłem kilka tygodni temu na spacerze i zrobiłem kilka zdjęć. Jednak chęć znalezienia nowej tapety na mój pulpit, popchnęła mnie do poszukiwań w czeluściach mojego dysku twardego… No i proszę – jest! :)
To było piękne! Niesamowity siatkarski spektakl, jakby wyreżyserowany tak, by trzymał w ciągłym napięciu, nie dawał odetchnąć nawet na chwilę. Przewaga naszych dzielnych przedstawicielek narodu powiększała się co chwilę, by znowu stopnieć niemalże do zera… Takiej ilości długich wymian piłek, rozgrzewających atmosferę do czerwoności, chyba jeszcze nie widziałem. Nie ma się co tutaj dużo rozpisywać – wspaniały mecz! Już nie mogę się doczekać kolejnych! :)
Piłkę nożną mogę oglądać na wyłączonym telewizorze, ale siatkówki nie odpuszczę choćby nie wiem co! Przy tej dyscyplinie wysiada wszystko – Kubica w F1, Małysz w przestworzach i lekkoatleci w Berlinie… ;)