Napisane przez: karolad | 25/06/2009

Deszczowe pomysły ;)

Ostrzegam – post komputerowy ;)

Przez ten deszcz wpadam na coraz to ciekawsze pomysły… ;)

No na przykład – czy jest klient SSH pod Symbiana? A cóż to SSH zapytacie?  – To sposób na konsolę (takiego jakby “DOS-a”), tyle że zdalnie – czyli przez sieć lokalną, internet itd. Można na przykład administrować serwerem, nudząc się w deszczowy dzień pod namiotami na wakacjach ;)

No więc klient jest – i to jaki fajny! :)

DSC05826

Napisane przez: karolad | 22/06/2009

Poszukiwania…

Piszę ten post, w nadziei, że Google zindeksuje tę stronę i mniej ludzi naszuka się tyle co ja…

E66/E71 to bardzo fajne telefony Nokii, z biznesowych serii. W szczególności E66 – fajna obudowa, dobra jakość wykonania i Symbian z GPS-em na pokładzie. Telefon ma jednak pewną “drobną” wadę – ikony jakby żywcem wyrwane z czasów windows 95 a może nawet 3.11. Na serio nie wiem jak można spłodzić coś aż tak brzydkiego w 21 wieku i jeszcze nazwać to stylem biznesowym ;)

Na dodatek, praktycznie nie ma skórek pod serię E Nokii, które mogły by podmienić wszystkie ikony – zawsze kilka ikon specyficznych dla tych modeli telefonów, jak również cała książka adresowa, zostawały w tym archaicznym wyjątkowo brzydkim stylu. Dopiero dzisiaj, natknąłem się na blogowy post który kierował do innego bloga (autora skórek), który to z kolei prowadził do strony ze skórkami dedykowanymi dla E-series :)

Krótko mówiąc – wreszcie!

Napisane przez: karolad | 21/06/2009

A to dlatego, że nie ma słońca…

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie ta zwrotka Czterech pokoi Kazika:

Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca
Nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące
Tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy
Gdzie ciągle samochody są kradzione, a waluta to polski złoty…

I jak tu nie przyznać racji? Ja jeszcze agresywny nie jestem, ale nie wiem jak długo wytrzymam. Od miesiąca albo wieje, albo leje, albo też zapierniczają czarne chmury z południa na północ, z północy na południe i z zachodu  na wschód, a czasami we wszystkich kierunkach jednocześnie ;) Jedno jest pewne – w ostatnich tygodniach wyjście na rower wymaga tyle determinacji co w środku zimy ;)
Muszę powiedzieć, że to właśnie dzisiaj moja determinacja w kwestii roweru sięgnęła zenitu i postanowiłem krótką trasę zrobić – 36,5km, przy czym już po 2km żałowałem, że oprócz bielizny z windstopperem nie założyłem zimowych rękawiczek ;)

A teraz odrobinę z innej beczki…

Całe szczęście pogoda była wczorajszego wieczora łaskawa w Czerwionce-Leszczynach na Festiwalu Piosenki Niemechanicznej „AROUND THE ROCK”. Bo chyba jeszcze o tym tutaj nie wspominałem, ale ostatnim wykonawcą był…. no zgadnijcie kto…. ;D  KULT! :)

Znowu nocny koncert i znowu z publiką która ledwo żyje. Było jednak lepiej niż na Muchowcu, mimo tego, że koncert zaczął się jakoś przed pierwszą w nocy – jakby bardziej pozytywna publika, jakby bardziej rockowa, mniej przypadkowa. No i miejsce – zwyczajny miejski park z ławczkami i mała kameralna scena :) Jendo jest pewne – nie żałuję, że wyrwałem się w środku nocy do Czerwionki :) Było po prostu fajnie i bardzo pozytywnie :)

Napisane przez: karolad | 16/06/2009

Vicky Cristina Barcelona

Miałem już o tym filmie napisać jakieś dwa wpisy temu, ponieważ widziałem go, o ile mnie pamięć nie myli, w zeszły czwartek. Nie ukrywam, że podchodziłem do niego z rezerwą – siostra bardzo chciała go zobaczyć, a ja postanowiłem się przysiąść na chwilę “tak od niechcenia” ;)

Tym większe było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że nie potrafię oderwać się od oglądania. Ba! Ten film mnie po prostu wbił w fotel! Opowiada niesamowitą historię dwóch przyjaciółek, które jakby odrobinę wbrew swoim planom, wplątują się w związek, i to na dodatek z tym samym mężczyzną (kurde – ale szczęściarz ;) ). Jakby było mało, w całość wplątuje się jeszcze była żona wspomnianego szczęściarza (Penelope Cruz).

W samej fabule nie było by nic niesamowitego, gdyby nie sposób, w jaki cała historia została opowiedziana przez Woody’ego Allena – narracja, co chwilę przeplata się normalną grą aktorów, dzięki czemu skupiamy się na tym co istotne. Jeśli raz jeszcze kiedyś postanowię zobaczyć ten film, to genialne dialogi na pewno będą jednym z wielu powodów – proste, naturalne, świetnie zagrane. Cały ten film to mistrzostwo, w każdym aspekcie. Nawet ścieżka dźwiękowa ma to magiczne coś, co nie pozwala o tym filmie łatwo zapomnieć… Coś, co każe o nim napisać, nawet gdy miało się w zamiarze temat odpuścić :)

Napisane przez: karolad | 15/06/2009

Intelekt internautów…

Mam wrażenie, że intelekt internautów jest nieustannie wystawiany na próbę. Na przykład na Allegro. Sprzedając ostatnio rowerowe koła, natknąłem się na wprost niesamowite możliwości ;D

Podczas wystawiania przedmiotu, jak pewnie każdy wie, należy wypełnić szczegółowo formularz. Żeby bylo łatwiej, jako, że przeciętny internauta zdaniem adminów tegoż serwisu intelekt posiada średni, podawane są zakresy możliwych do wpisania wartości. I tak sprzedając przedmiot w kategori kół rowerowych mamy do wyboru następujące parametry:

  • Waga (0 – 100000 g) -  ważące 100kg koło do roweru – mało?… :D

  • Rozmiar w calach (0 – 1000000) – o średnicy 25,4km… :D

  • Ilość szprych (1 – 99999) – co daje jakieś 197 szprych na każdy kilometr obwodu koła… :D
  • Szerokość (1 – 10000 mm) - no i jakże by zapomnieć o szerokości – można wrzucić 10m, więc wszystko, oprócz małej jak na takie bydle masy zostaje w odpowiednich proporcjach :D

Pozostaje tylko pogratulować web-teamowi allegro.pl ;)

Napisane przez: karolad | 15/06/2009

Światło i cień…

W sobotę wybrałem się na kolejny krótki spacer po lesie. Wystarczyła godzina by złowić 12 ciekawych ujęć :)

W tę sesję wkradło się odrobinę  więcej gry światła i cieni… Nie obyło się również bez szczypty dramatyzmu i prawdziwej grozy… ;)

polana

Zapraszam do galerii!

Napisane przez: karolad | 02/06/2009

Fotki! :D

Ufff – wreszcie! Jakoś nie mogłem zebrać w sobie sił, by zawiesić torbę fotograficzną na ramię i wybrać się na dłuższy spacer. Miałem już na to olbrzymią ochotę, ale zawsze jakoś tak wychodziło, że wybierałem rower ;) W końcu  się udało i to nawet dwa dni z rzędu! Od spaceru z aparatem minął już tydzień, ale samo zabranie się do zrobienia i potem zrobienie porządnego odsiewu jednak chwile zajmuje ;)

Dwie fotki tradycyjnie wrzucam tutaj na zachętę, a pozostałe 16 czeka na Was w galerii. Wszystkie w wysokiej rozdzielczości (dłuższa krawędź 1920px), więc warto powiększyć :)

dsc04144-biedronka

DSC03981

ps: ślimak w centrum kadru nieostry, ale jakoś muszę z tym żyć – nic nie poradzę na to, że fotka mimo wszystko mi się podoba ;p

Napisane przez: karolad | 25/05/2009

Bliskie spotkanie z naturą ;)

A dokładniej ze ściółką leśną ;)

Jadę sobie po leśnej ścieżce, a tu nagle koniec ścieżki. Jadąc powoli, trzymam sobie przedni hamulec i patrzę  daleko w dół, czy jest opcja “na przełaj”, aż tu nagle zobaczyłem świat z perspektywy runa leśnego ;)

Szkoda, że nikt mnie nie filmował, bo musiało to wyglądać bosko – rower mnie przykrył, a ja sam wylądowałem przez kierownicę w sposób, który przypominać może chyba tylko pad siatkarski ;) Nawet jakimś cudem z pedałów się odpiąłem :D

Jak się potem okazało czyhał na mnie schowany za paprotką pień ściętego drzewa ;) Całe szczęście, lądowanie było miękkie i skończyło się na bolącym łokciu i jednym siniaku na nodze ;)

Obowiązkowo mapka poglądowa dla ciekawskich: ;)

gleba

Napisane przez: karolad | 24/05/2009

Wolność….

Uświadomiłem sobie ostatnio, że na ogół nie lubię zmuszać się do wysiłku w jakimś celu. Do tego stopnia, że na równi postawić bym mógł przejechanie 2km na rowerze do sklepu i przejechanie 50km dla przyjemności. A przyjemność z jazdy tym większa im mniej planowania a więcej spontaniczności. Jadę sobie, znajduję jakąś ścieżkę czy drogę i nią podążam. Podążam tak długo aż nie natknę się na skrzyżowanie i kolejną drogę ;)  I tak, aż do momentu w którym trzeba wracać do domu póki jasno ;)

Czasami chyba chyba każdy z  nas ma ochotę zrobić coś wbrew cywilizacji, gdzie wszystko musi mieć racjonalne uzasadnienie, wyznaczony cel i drogę. Nigdy nie myślałem o tym w taki sposób, ale to chyba właśnie rower pozwala mi poczuć niezbędną do życia dawkę wolności :)

Napisane przez: karolad | 24/05/2009

I po głodzie ;)

Był to zdecydowanie najzimniejszy koncert Kultu na jakim byłem. Ostatni raz tak zmarzłem na Magii Rocka w Lyskach dwa lata temu. Skakałem, darłem się na maxa ale i tak zmarzłem – pewnie dzięki tej odrobinie ruchu nie jestem dzisiaj chory ;)

Cała publika była jakby styrana piciem, życiem, juwenaliami, zbliżającą się sesją, poprzednimi koncertami i zimnem na dodatek chyba również ;) Nawet nie mieli sił wydać z siebie oklasków dla prezydenta Katowic (albo przynajmniej porządnie go wygwizdać ;) ), który przed Kultem odważnie wyskoczył z gitarą i wykonał dwie pieśni ludowe w stylu iście odważnym :D

Różne otwarte koncerty widziałem, ale ten przechodzi do historii jako chłodny pod każdym względem. Krótko mówiąc, kipiący energią pomarańczowy, paździenikowy Spodek to nie był ;) Ale koncertowy głód zaspokojony, przynajmniej częściowo ;)

Starsze wpisy »

Kategorie