Przechadzając się powoli, wracając z basenu, rozglądałem się w około, myślałem którędy tu iść, by nie utaplać sobie całych butów w błocie aż tu nagle doznałem objawienia ;) – na myśl przyszedł mi utwór Kazika, którego już dość dawno nie słuchałem, a który pasuje na dziś jak ulał ;)
“Kolejna zima, a śniegu ni ma
Ja tego nie mogę wytrzymać
Gdy byłem młodszy, byłem bardziej beztroski
Nie lubię już Polski!
Kolejna jesień – syfiasta, nie złota
W ciągłym mroku chlupie jebana hołota
O dwadzieścia siedem godzin, drogi kolego
Dzień krótszy od najdłuższego”
Nic dodać nic ująć :)
No może poza jednym – cytując ograniczyłem się do dwóch zwrotek, pełny tekst “nie lubię już Polski” jest tutaj :)