Gardło zdarte, szyja boli, kac wynikły ze spożycia dużych ilości piwa mnie nie dopadł, towarzystwo wprost rewelacyjne – co tu dużo mówić – jubileuszowy koncert Whisper był udany. Nawet bardzo udany :D
Teraz do rzeczy – parę słów o Whisperze – z jednej strony marzy mi się ich koncert na porządnej scenie, z miejscem do skakania i darcia gardła, a nie w dusznym pubie między stolikami…. ale z drugiej strony, koncert w pubie, gdzie zespół stoi na wyciągnięcie ręki ma wprost niesamowity klimat :) . Koncert był na prawdę dobry, nawet do nowego wokalisty już się jak najbardziej przyzwyczaiłem. Nawet mam wrażenie, że zaczął panować nad tym co wyczynia śpiewając stare utwory, które jeszcze na początku tego roku, grając koncert w Blue Horse, wyraźnie mu nie leżały. No a reszta zespołu? Jak dla mnie cud, miód ;)
Pierwszy raz miałem okazję usłyszeć pierwszego wokalistę Whispera na żywo – mam takie wrażenie, że gość na płycie był znakomity, na koncercie też był dobry, jednak (może teraz bluźnię, wybaczcie) wolę słuchać o dwa nieba bardziej energicznego wokalu nowego wokalisty :)
No i jeszcze o jednym warto wspomnieć – “mieszanka” utworów Metallica w ich wykonaniu – po prostu rewelacja – przelot przez chyba wszystkie najlepsze utwory, po prostu koncert Metallica w pigułce ;) Czysta rewelacja, rewelacyjnie przemyślane, zagrane i zaśpiewane….
Dobra, nie rozpływam się więcej w tych zachwytach, bo jutro 3 termin z energo. Mam tylko nadzieję, że centrum zainteresowania prowadzącego egzamin będzie jego laptop, a nie pomniejszone slajdy z wykładów na moim kolanie :p
PS: Co do Whispera to warto spojrzeć tutaj. Nawet jest Wideo ze wspomnianej “mieszanki” :)