Napisane przez: karolad | 16/12/2007

O MediaCenter słów kilka ;)

Ostrzegam już na wstępie – wpis typowo technologiczny ;) Jednak obiecuję, że ta tematyka nie zdominuje tego miejsca – w końcu kiedyś rzekłem nie na darmo, że będę pisał głównie o moim hobby, czyli fotografii :) Przyjdzie znowu ten czas. Potrzeba tylko weny, chęci oraz kilku wolnych chwil :)

Teraz jednak, kierowany chęcią zobaczenia kilku filmów w te święta, moje myśli zajęło coś zupełnie odmiennego…

Już przed rokiem w mojej głowie zrodził się pomysł poskładania taniego komputera, który mógłbym na stałe postawić w pokoju telewizyjnym. Miał on w założeniu wykonywać następujące zadania:

  • przeglądnięcie internetu w celu sprawdzenia programu TV ;)
  • oglądanie filmów udostępnionych w sieci lokalnej
  • oglądanie zdjęć
  • oglądanie DVD – dedykowanego odtwarzacza jeszcze się nie dorobiłem ;)
  • słuchanie muzyki znajdującej się w sieci lub na lokalnym dysku
  • słuchanie Antyradia przez internet :D
  • oraz kilka innych głupich zastosowań, które przyjdą mi do głowy w międzyczasie ;)

Tak więc zaopatrzony w sprzęt, dane mi było wyrobić sobie zdanie na temat kilku programów służących do odtwarzania multimediów, sterowanych z pilota. Zacząłem więc po swojemu, kompilując 32-bitowe Gentoo wraz z MythTV. Z pozoru miał to być dobrze funkcjonujący i ciekawy zestaw. Praktycznie okazało się jednak zupełnie co innego – MythTV jest wielki jak krowa, ociężały jak krowa, zaimplementowano w nim bazy danych i tony innych eksperymentów… Ratunku! – przecież ja tylko chciałem oglądać filmy i słuchać muzyki…. Nawet zdjęcia o rozdzielczości 10mpix stanowią dla tego programu problem. Tak więc poddałem się w walce z tą hydrą, jej plikami konfiguracyjnymi i innymi zawiłościami, zdając się na łaski firmy z Redmond.

Tak właśnie doszedłem do próby użycia Windows XP Media Center Edition. Cóż o nim można powiedzieć? Jest całkiem szybki, więcej niż “całkiem ładny” ;), a przy tym prosty w obsłudze. Dodatkowym atutem jest fakt, że współpraca z dedykowanym pilotem nosi znamiona współpracy idealnej ;) A minusy? – Odtwarzanie DVD nie zadziałało nigdy, do odtwarzania filmów w wysokiej rozdzielczości trzeba chyba minimum Core2Duo (a nie Semprona 3000+ ;) Ponadto na filmach avi/mpeg4 nie działało przeszukiwanie filmu, co było dość irytujące. Gdy porównać to do Mplayera, który jest wykorzystywany do odtwarzania avi/mpeg4 pod Linuksem, Windows wypada gorzej niż źle – poczynając od możliwości skalowania obrazu, poprzez zaawansowane ustawienia, szybkie przewijanie/przeszukiwanie aż po wydajność, Linux z Mplayerem po prostu wygrywa. Brakuje tylko dobrej aplikacji, którą można by wspomniany już wcześniej MythTV zastąpić.

Spróbowałem jeszcze analogicznego wynalazku z Redmond, z tym, że opartego na Viście – stopień zamotania aplikacji Media Center z Visty przekracza wszystko co widziałem i od stopnia zamotania samej Visty niczym nie odstaje, a wręcz wyznacza nowe trendy w tej kwestii :D W tym programie nie można się tak po prostu znaleźć. Do tego układu menu/ikon nawet nie można się przyzwyczaić. Na dodatek, z niedogodności opisanych wyżej, występujących w MC z Windows XP, nie poprawiono ani jednej. Za to dodano bardzo długi start komputera i (jak to nazywam) “usługę mielenia dyskiem” zwaną przez Microsoft “ReadyBoost”. Owa usługa nie czyni niczego pożytecznego, co mogło by się przydać użytkownikowi komputera. Na pierwszy rzut oka, jej działanie polega na tym, że ciągle coś odczytuje z dysku, zapychając co do megabajta całą pamięć ;) Właściwie to gdy dodać do tego domyślnie włączone indeksowanie plików, mamy już dwie takie usługi i system który działa z prędkością naszej-klasy przy 1GB RAM. Po prostu Vista :D

Będąc już powoli na etapie chęci porzucenia pomysłu używania interfejsu obsługiwanego z pilota i zainstalowania na tym komputerze zwykłego Ubuntu, przyszło olśnienie :D

Czytając blog (o ile to jeszcze można blogiem nazwać, dla mnie to już wortal technologiczny) /dev/jarzebski , natrafiłem na artykuł opisujący wynalazek, którego nie znałem – My Media System. Plan jest taki, by zainstalować Ubuntu, po czym własnoręcznie skompilować rozwojową wersję MMS :) Potem jeszcze konfiguracja i szybkie testy by zdążyć przed świętami. Jest szansa, że będą to pierwsze święta, gdzie nie będę skazany na dziesiątą powtórkę “Kevin sam w domu” w TVP ;)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie