Poczułem dziś wielką potrzebę tworzenia – niestety nie ukierunkowałem tej siły w stronę wołającej “napisz mnie” pracy dyplomowej ;)
Gdy po mrocznej ulewie zaświeciło słońce, od razu zarzuciłem na ramię torbę z aparatem i wyszedłem do ogrodu. Jeszcze dobrze nie wyszedłem, a już słońce się schowało. Odrobinę zniechęcony, wróciłem do domu i spoglądnąłem przez okno w stronę złotego nieba na zachodzie. Wtedy właśnie wpadłem na pewien pomysł – od razu pobiegłem po pędzel i farby… :)
Efekt możecie zobaczyć poniżej…
Gdybym nie musiał po wszystkim jeszcze myć tej szyby to było by super ;p
