Nie sądziłem, że doczekam kiedyś tego momentu. Ostatni egzamin ostatniej poważnej sesji za mną. Wiele wskazuje na to, że będzie zdany, więc chyba powoli mogę zacząć się cieszyć :) Teraz już tylko zostało walnąć około 80, może 100 mądrych stron o sterownikach programowalnych PLC, obronić to i tym samym z czystym sumieniem odpuścić sobie dalszą edukację ;) Bo co jak co, ale doktoratu z Elektrotechniki robić nie mam zamiaru :p
Ileż było pierdół po drodze…. Elektrotechnika teoretyczna, rok przerwy z jej powodu (i jak się okazało wcale po roku nie była taka straszna – wprost przeciwnie), później stany nieustalone, maszyny elektryczne, bilans mocy w silniku elektrycznym, napędy elektryczne, technika wysokich napięć, programowanie w c++, programowanie DSP, programowanie PLC, technika cyfrowa, bramki, programowanie w LaView, dynamika układów napędowych, teoria pola, linia długa i milion innych cudów cudacznych…. W sumie 7 lat – cholera – tyle co medycyna :D
Fajnie jest wreszcie zobaczyć światełko w tunelu za ostatnią prostą…. :)