Cholera, to było genialne. Pierwszy raz w życiu równie bardzo jak na koncercie chciałem być przed telewizorem. Jednak mimo wszystko musiałem zadowolić się przeglądnięciem ciekawszych fragmentów wczorajszego meczu na YouTube. Fakt jednak faktem, że znając wynik nie ma już nawet połowy emocji jakie potrafi wywołać długi set z walką “punkt za punkt” w końcówce i kilkoma piłkami setowymi. Takich chwil grozy, takiego napięcia nie generuje chyba żaden inny sport zespołowy z piłką w roli głównej!
Czytając wczoraj w nocy po powrocie z koncertu wszelkie relacje dotyczące naszej drogi do mistrzostwa, natrafiłem na tekst, który w stu procentach odzwierciedla moje odczucia jako kibica siatkówki. Gdzieś tam, dzięki wielkiej medialnej machinie, ograniczonej jak zwykle do tematu piłki nożnej, utonęły wszystkie sukcesy, które doprowadziły naszych siatkarzy na szczyt. Wystarczy wspomnieć, że nasza liga stoi na absolutnie najwyższym światowym poziomie, na naszych parkietach grają największe światowe gwiazdy siatkarskie, na meczach ligowych wszystkie hale zapełnione są po brzegi a biało-czerwony katowicki Spodek i atmosfera w nim panująca stały się czymś, czego zazdrości nam cały świat. A w tym kraju ciągle zanim wspomni się o siatkarzach, lecą relacje ustawionych meczy piłkarskich aż do poziomu okręgówki… Być może wreszcie ktoś przejrzy na oczy. Być może oczy otworzą takie artykuły jak ten.
Teraz jeszcze o innych mistrzach – podobnie jak siatkarze, mistrzach od występów “na żywo”. To był już mój drugi koncert Kazika na Żywo, zwanego również Kaenżetem, tudzież po prostu KNŻ :) Ciągle jestem pod wrażeniem energii jaką ten zespół jest w stanie uwolnić z publiki. Genialny repertuar, niesamowici ludzie i nieprzypadkowa publika – lepszej mieszanki koncertowej ze świeczką szukać w polskiej muzyce rockowej! No chyba, że by brać pod uwagę Kult ;)



